|
|
|
|
|
The
Darkest Tour - Filth Fest
Cradle Of Filth Moonspell Turisas Dead Shape Figure Warszawa, Klub Stodoła, 19.04.2009 Jak zawsze w takich sytuacjach człowiek ma pewne obawy, że coś pójdzie nie tak. Jakieś opóźnienia, problemy techniczne czy też logistyczne, np. związane ze złożonym systemem plątaniny polskich autostrad. W tym jednak wypadku obyło się bez najmniejszych problemów i fińskie Dead Shape Figure wyszło na scenę zgodnie z planem. Zespół zaprezentował się z dobrej strony i świetnie sprawdził się jako kapela na pierwszy ogień. Energetyczna muzyka połączona z dobrym wokalem Galzi Kallio, który wykrzykiwał zaangażowane społecznie teksty, rozruszała zebranych już licznie w Stodole fanów. Następnie chwila wytchnienia dla publiczności i pracy dla techników, po której na scenę wyszli kolejni ludzie pochodzący z Finlandii - Turisas. Oryginalny image wikingów wracających właśnie z polowania na dzikiego zwierza z początku wywołał śmiech publiczności. Zespół jednak zaprezentował się rewelacyjnie. Rytmiczna, żywa muzyka połączona ze znakomitym kontaktem grupy z publicznością zapewniły Turisas grono nowych fanów, a wszyscy naprawdę dobrze się bawili. Po finach przyszedł czas na kultowy zespół z Portugalii - Moonspell. Występ twórców takich kultowych płyt jak "Irreligious", "Sin/Pecado" czy "Wolfheart" wymaga osobnego potraktowania. Zaczęli od rewelacyjnego "At Tragic Heights" z albumu "Night Eternal", który zabrzmiał jeszcze mocarniej i agresywniej niż na płycie. Z pośród utworów z ostatniego albumu bardzo dobrze wypadł "Scorpion Flower" z odtworzonym z taśmy głosem byłej wokalistki grupy The Gathering - Anneke van Giersbergen. Godzinny występ wypełnił wachlarz największych hitów i najsłynniejszych utworów zespołu. Pojawiły się więc "Finisterra", "The Southern Deathstyle", "Luna", "Opium", "Vampiria", przyjęty niesamowicie entuzjastycznie "Alma Mater" czy też w końcu niezapomniany "Full Moon Madness". Całości towarzyszyły ciekawe animacje wyświetlane za sceną. Fernando Ribeiro i spółka byli w znakomitej formie. Gdyby najlepsze nie miało dopiero nadejść z pewnością wszyscy żałowaliby, że to już koniec tego niezwykle udanego występu! Cradle Of Filth wyszli punktualnie i zagrali niesamowicie szybki, energiczny koncert praktycznie bez przestojów. Rozpoczęło się jak na albumie - znakomite intro "In Grandeur And Frankincense Devilment Stirs" i potężne "Shat Out of Hell". Następnie kultowe kawałki wymieszane z porcją utworów z "Godspeed On The Devil's Thunder". Dani miał tego wieczoru niesamowicie dużo energii. Biegał po scenie, schodził do publiczności, prowokował do szaleństwa. Reszta zespołu również wypadła świetnie od strony muzycznej, natomiast wizualnie szczególnie widowiskowy był oczywiście gitarzysta James McIlroy, który kręcił tradycyjny młyn swoją imponującą fryzurą. Na scenie pojawiła się także Edwina Filth - wielka kukła, która towarzyszy zespołowi od lat. Należy pochwalić znakomite animacje w tle oraz grę świateł. Występ zakończyła, jak należało się spodziewać, kultowa kompozycja "From the Cradle to Enslave". Publiczność długo jeszcze starała się wywołać zespół na scenę, niestety na próżno. Program występu Cradle Of Filth: 01. In Grandeur And Frankincense Devilment Stirs 02. Shat Out of Hell 03. Gilded Cunt 04. Dusk and Her Embrace 05. 13th Ceasar 06. The Principle of Evil Made Flesh 07. Honey and Sulphur 08. Under Huntress Moon 09. Ctulhu Dawn 10. Cruelty Brought Thee Orchids 11. From the Cradle to Enslave Formuła
Filth Fest ma swoje plusy i minusy. Wśród tych pierwszych
jest
możliwość zobaczenia przed koncertem Cradle Of Filth naprawdę
znakomitych zespołów. Największym minusem jest niestety czas
koncertów, w tym także gwiazdy wieczoru. Chociaż fani
chcieliby
jeszcze dłużej szaleć z Cradle Of Filth, to niewątpliwie ten znakomity,
energiczny występ ich nie rozczarował. Oby nie kazali na siebie długo
czekać polskim fanom! ![]() ![]() Więcej na www.rockmetal.pl |
|
|